Z życia wzięte

Odpowiedz


Rozwiąż zabezpieczenie reCAPTCHA.
Emotikony
:-D :-) :-( :)) :) :-o :lol: :shock: :? :zniesmaczony: 8) :x :-P :oops: :cry: :evil: :twisted: :roll: :wink: :mruga: :!: !! :?: ?? :idea: :arrow: :| :-| :mrgreen: :D :PPPP :aniol: :beksa: :buja: :bukiet: :calus:
Wyświetl więcej emotikon

BBCode włączony
[Img] włączony
[Flash] wyłączony
[URL] włączony
Emotikony włączone

Przegląd tematu
   

Rozwiń widok Przegląd tematu: Z życia wzięte

Re: Z życia wzięte

autor: DamiannKielak » wt 27 sie, 2013 08:18

Przed ślubem:
Ona - Ciał Janek.
On - No nareszcie, już tak długo czekam.
Ona - Może chcesz żebym poszła?
On - Nie! Co Ci przyszło do głowy? Sama myśl o tym jest dla mnie straszna!
Ona - Kochasz mnie?
On - Oczywiście, o każdej porze dnia i nocy.
Ona - Czy mnie kiedyś zdradziłeś?
On - Nie! Nigdy! Dlaczego pytasz?
Ona - Chcesz mnie pocałować?
On - Tak, za każdym razem i przy każdej okazji.
Ona - Czy byś mnie kiedykolwiek uderzył?
On - Zwariowałaś? Przecież wiesz jaki jestem.
Ona - Czy mogę Ci zaufać?
On - Tak.
Ona - Kochanie.
Siedem lat po ślubie:
Czytajcie od dołu...

Re: Z życia wzięte

autor: monika_km » pn 11 mar, 2013 00:22

moja corka ma teraz skonczone5lat i chodzi do przedszkola dopiero od wrzesnia gdy miala 3lata do przedszkola nie chodzila i ktoregos pieknego dnia gdy wszystkie dzieci rano z mamusiami za raczke szly do przedszkola ja z moja 3-letnia corcia wybralam sie na zakupy stojac w kolejce do kasy starsza pani (stala przed nami) chciala byc bardzo mila i z dzieckiem zagadac wiec pyta sie mojej malej martyny:"a ty dziewczynko do przedszkola idziesz tak rano?"moja martyna oburzyla sie bardzo i wykrzyczala:"przeciez jestem chora na mukowiscydoze nie moge chodzic do przedszkola!!"starsza pani doznala szoku i tak skonczyla sie mila rozmowa :)...

Re: Z życia wzięte

autor: joannaj » wt 05 mar, 2013 16:25

Mówię do mojego Kacperka 2 latka i 3 miesiące, że ma być trochę ciszej bo mnie bardzo boli głowa, na to on podchodzi do mnie całuje mnie w głowę i mówi już nie ała, nie ała. :-D

Re: Z życia wzięte

autor: Elektrimo » pn 18 lut, 2013 21:28

Serio? Dobry malec. Również teraz "padłam" :)

Re: Z życia wzięte

autor: ele.meller » pn 18 lut, 2013 21:06

:)

Re: Z życia wzięte

autor: Anna_M » ndz 17 lut, 2013 21:28

Aleksander pomagał mi dzisiaj kroić ziemniaki na frytki. Nie nożem, tylko taką karbownicą, która się nic innego niż ziemniaka nie przekroi. Ale zaczęli się przepychać ze Sławkiem i zanim zareagowałam - Aleks w ryk, bo się uciął do krwi. A po zaopatrzeniu rany zapytał (przypominam - 4,5 roku): "Mamo, dlaczego życie musi być takie krwawe?"... Padłam... ;-)

Re: Z życia wzięte

autor: kaja1535 » ndz 17 lut, 2013 09:31

no to rzeczywiscie - z tym solarium to ciekawa interpretacja :-D
rozumiem, ze niekazdy musi miec pojecie co to za choroba i skad sie bierze, ale wypadaloby dobierac slowa odpowiednio i nie zabierac glosu w tematach na ktorych ma sie ograniczona wiedze lub tez jej brak
mnie zapytano, czy mozna sie tym zarazic :-D a mozna bylo zadac pytanie prostsze - skad sie bierze ta choroba i wowczas zadajacy pytanie mi tak glupie otrzymalby ode mnie ta informacje

Annno M - sa ludzie i .... :-D wiadomo o co chodzi :-D

Re: Z życia wzięte

autor: Mamusia Kubusia » ndz 17 lut, 2013 08:55

Wczoraj z mężem dowiedzieliśmy się od rodzinki, że "podobno można sobie zmutować geny np chodząc na solarium"!! Myślałam że padnę !! A najbardziej szokujące było dla mnie to, że w erze internetu nikt nie doczytał jak się dziedziczy mutacje. Mniej śmieszne było to że powiedziane to było w formie ataku, że sami jesteśmy sobie winni, a nikogo innego w rodzinie ten problem nie dotyczy. Całą noc nie mogłam przez to spać bo nie mogłam się nadziwić...

Re: Z życia wzięte

autor: Melisa » sob 02 lut, 2013 18:21

pije właśnie herbatkę,wiec dołączę się do toastu,za wykształciuchów.

Re: Z życia wzięte

autor: Anna_M » sob 15 wrz, 2012 22:06

pestka pisze: "ale to przecież zwłóknienie torbielowate, a nie mukowiscydoza" w tym momencie ręce mi opadły.
Wypijmy za naszych wspaniałych, wykształconych, inteligentnych i empatycznych lekarzy! :piwo:

Re: Z życia wzięte

autor: Anna_M » sob 15 wrz, 2012 22:03

Aleksander ma ulubioną maskotkę - psa, z którym śpi i który ma magiczną moc odpędzania wszystkich koszmarów i straszydeł. I to działa, bo chociaż wieczorami boi się iść do ciemnego pokoju, to z pieskiem sam w ciemnym pokoju zasypia. Dzisiaj rozmawialiśmy o maskotkach i bał się, że wyrzucimy pieska jak inne (zepsute) zabawki. Powiedziałam mu, że nie wyrzucimy pieska. Na pewno. Maskotek z magiczną mocą się nie wyrzuca. I że ja jak byłam taka mała jak on - nie miałam pieska, ale miałam królika i ten królik nadal jest w sypialni (jest i dzieci go widują, bo stoi na komódce) i nadal ma magiczną moc. Na to Aleks:
Ale jak już będziesz starsza i taka duża jak tata (!), to go wyrzucimy. Bo on będzie zepsuty. Wypadną mu włosy i oczko wyskoczy na takiej sprężynce...
Nie wiem co mnie bardziej trafiło - wizja mnie rosnącej (jeszcze) do wymiarów Darka... czy zobrazowana gestykulacją wizja wypadającego futra i wyskakującego i kołyszącego się na sprężynie oka mojej byłej przytulanki. Ale minę musiałam mieć nieciekawą, bo mój syn zreflektował się i dodał.
Ha ha. Mamuś nie martw się! Ja tylko tak żartowałem! Nie wyrzucimy Twojego króliczka. Nawet jak mu oko wyskoczy.

Re: Z życia wzięte

autor: Polo-Żubr » sob 15 wrz, 2012 09:42

Pestka, wypij 2 wściekłe psy i uśmiechnij się, ludzie potrafią zaskakiwać ;)

Re: Z życia wzięte

autor: pestka » pt 14 wrz, 2012 21:46

a teraz z serii nie wiadomo śmiać się czy płakać.
otóż dziś byłam u lekarza po leki, a że mojego nie było dali mnie do innego, wchodzę i już na wstępie słyszę, a po co pani tyle leków? na co ja spokojnie, że choruję na mukowiscydozę itd. na co ona że powinno być zaświadczenie, mówię że jest (bo ona oczywiście nawet nie raczyła jeszcze karty otworzyć i spojrzeć, a tam wszystkie od specjalistów druczki powypisywane). Patrzy, a tam na jednym zaświadczeniu symbol E 84 w rozpoznaniu i mówi do mnie, że ona to nie wie co to,
na co ja jej że to właśnie symbol muko, ale przecież może sprawdzić, wiec stwierdziła że sprawdzi, po czym słyszę:
"ale to przecież zwłóknienie torbielowate, a nie mukowiscydoza" w tym momencie ręce mi opadły.

pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie:)

Re: Z życia wzięte

autor: AleksandraKaczynska » wt 11 wrz, 2012 09:20

to się przydarzyło znajomym: - serio
dziecko ma czytana książeczkę na noc - zawsze tą samą....od już chyba roku - nic innego nie chce
mama w końcu się zbuntowała i mówi do męża żeby sam poczytał dziecku bo ona się porzyga jak będzie musiała raz jeszcze czytać to samo.
dziecko wszystko usłyszało :lol:
więc następnego wieczoru podeszło do mamy i mówi: masz mama, rzygaj i czytaj!

Re: Z życia wzięte

autor: Mama Gosi » wt 11 wrz, 2012 07:57

Ona, koleżankom w pracy:
Wczoraj wybrałam się na imprezę z moimi koleżankami. Powiedziałam mojemu mężowi, że wrócę o północy. 'Obiecuję Ci kochanie, nie wrócę ani minuty później' - powiedziałam i wybyłam. Ale impreza była cudowna! Drinki, balety, znów drinki, znów balety i jeszcze więcej drinków, było tak fajnie, że zapomniałam o godzinie... Kiedy wróciłam do domu była 3 nad ranem. Wchodzę do domu, po cichutku otwierając drzwi, a tu słyszę tą wściekłą kukułkę w zegarze jak zakukała 3 razy. Kiedy się zorientowałam, że mój mąż się obudzi przy tym kukaniu, dokończyłam sama kukać jeszcze 9 razy... Byłam z siebie bardzo dumna i zadowolona, że chociaż pijana w cztery dupy, nagle taki dobry pomysł przyszedł mi do głowy - po prostu uniknęłam awantury z mężem...! Szybciutko położyłam się do łożka, myśląc jaka to ja jestem inteligenta! Ha!!!
On, po powrocie z pracy, podczas kolacji, zapytał:
- O której wróciłaś z imprezy? - O samiutkiej północy, tak jak Ci obiecałam. On od razu nic nie powiedział, nawet nie wyglądał na podejrzliwego. Oh, jak dobrze, jestem uratowana... - pomyślała i prawie otarła pot z czoła. On po chwili spojrzał na Nią serio, mówiąc: - Wiesz, musimy zmienić ten Nasz zegar z kukułką. Zbladła ze strachu, ale pyta pokornym głosem: - Taaaak? A dlaczego, kochanie? A On na to: - Widzisz, dziś w nocy, kukułka zakukała 3 razy, potem - nie wiem jak to zrobiła - krzyknęła 'O [OCENZUROWANO]!', znów zakukała 4 razy, zwymiotowała w korytarzu, zakukała jeszcze 3 razy i padła na podłogę ze śmiechu, kuknęła jeszcze raz, nadepnęła na kota i rozwaliła stolik w salonie a potem powaliła się koło mnie, zakukała ostatni raz, puściła głośnego bąka i zaczęła chrapać...

Re: Z życia wzięte

autor: Anna_M » śr 04 lip, 2012 22:29

Aleksander za miesiąc ma 4 latka. Od września idzie do przedszkola. Ekscytuje się tym tak, że ciągle o tym mówi, pyta kiedy pójdzie, zapewnia, że musi iść do przedszkola, bo tam czekają na niego jego (przyszli) koledzy. Jak byli z tatą na dniach otwartych (2 dni po godzince) i pierwszego dnia przedszkolanka poprosiła o przedstawianie się, to Aleks bez krępacji wstał i powiedział: "Jestem Aleksik Przedszkolak ...(nazwisko)". A że potem, gdy coś wyjaśniała teatralnym szeptem zapytał tatę: "Tato, a kiedy ta pani przestanie gadać?" - to nic dziwnego, że był jedynym dzieckiem rozpoznanym drugiego dnia ;)
Ale po kilku dniach stwierdził: "Wiesz mamo, ja już niedługo nie będę przedszkolakiem. Ja będę szkolakiem!"

Re: Z życia wzięte

autor: danula » ndz 25 mar, 2012 21:58

muszę się podzielić z moim najnowszym pomysłem na temat leczenia moich dzieci
do lekarza od muko najbliżej mam 80 km, do Rabki 500 km
a tak sobie myśle, że jeśli nasz lekarz rodzinny za bardzo sie nie angazuje w nasze sprawy
to chce fajną pulmonoloszkę w to wkręcić, na razie jestemy umówieni na wtorek
ona była na wykładach u dr Pogorzelskiego i mówiła,że niby każdy pulmonolog musi przejśc przez Rabkę (o!!!)
mówiła też,że od nas będzie się uczyć, bo nie zna się na mukowiscydozie (o!!!)
żeby ją w to wkręcić zamówię dla niej i może tez dla lek.rodzinnego ostatni numer Mukowiscydozy z PTWM i jakieś archiwalne
..............cały czas czuje,że to nasze leczenie jak za muśnięciem tylko ....
fakt jedziemy do lekarza od muko ale to jest w danej chwili a na codzień sami się borykamy z chorobą
wszędzie daleko a do tej pulmonoloszki raptem 7 km
dobrze,że ta infolinia i można porozmawiac z dr Pogorzelskim, na razie nas uspokaja ,że sobie sami poradzimy ,że to infekcja wirusowa -zobaczymy
jeszcze sobie myslałam,ze jak ta pulmonoloszka by tak porozmawiała z dr Pogorzelskim to lepiej wytłumaczy nasze problemy ,jak to lekarz z lekarzem
a tak całą zimę był spokój , a tu masz na wiosnę mamy takie problemy :-|

Re: Z życia wzięte

autor: AleksandraKaczynska » ndz 25 mar, 2012 09:45

Poranna rozmowa z Asią :
Mamo - czemu my jesteśmy dzieci a ty mama?
No bo wy musicie dorosnąć.
A czemu Zuzia i ja jesteśmy ciekawe?
Bo ten Świat jest ciekawy
PO chwili zastanowienia:
Ten świat jest dla mnie pełen brudów...
Włączyło mi się czerwone światełko i pytam czemu....Asia ostatnio widzi że ludzie rzucają śmieci na ulicę itp i się jej to nie podoba - bo - oczywiście - uczę ją żeby po sobie wyrzucała do śmieci i tym podobne...
a ona mi na to:
bo jak jem to są brudy i muszę myć ręce....

Re: Z życia wzięte

autor: AleksandraKaczynska » sob 07 sty, 2012 20:03

Asia jest, między innymi oczywiście, na etapie nauki robienia czyszczenia zatok zestawem Nasaline - taka wielka strzykawka. W kąpieli dzisiaj coś ją męczyło w nosku - wiadomo - suche powietrze - nic więcej - więc zamiast dłubać... wzięła strzykawkę zabawkę - ale działającą, napełniła ją wodą z kąpieli i siup... do noska... glut poszedł - troszkę za szybko to zrobiła więc i pociekło okiem i ... z dumą: Mama patrz ... sama!
Jak powiedziałam że lepiej żeby wzięła tą dużą i zrobiła solą fizjologiczną - to tylko mi odpowiedziała.: ale już zrobiłam... za "czy" dni , dobra?

Re: Z życia wzięte

autor: kiniajil » pt 06 sty, 2012 21:17

no niestety BeataW z takimi zachowaniami musimy się spotykać, niestety. Pozdrawiam cieplutko.

Na górę