Strona 2 z 3

Re: Z życia wzięte

: czw 01 gru, 2011 19:27
autor: Polo-Żubr
Tylko 2-słownie DWA- zajęcia z pulmonologii(gdzie nie zawsze jest styczność z mukowiscydozą) na 3 roku studiów lekarskich i będzie coraz więcej takich fachowców!!

Re: Z życia wzięte

: czw 01 gru, 2011 20:30
autor: Anna_M
U nas znowu wesoło, z powodu Aleksa. Po południu "tarzaliśmy się" na łóżku w sypialni. A mamy prawdziwe łóżko małżeńskie - 200x160, więc miejsca dość na łaskotki. Wygłupialiśmy się i toczyliśmy się, a przy tym łaskotałam Aleksa do utraty tchu. Aż wołał "Dość, koniec! Kiedy skończysz?!". Ja mu na to: "Nigdy! Bedę Cię łaskotać do końca świata!". Coś mi próbował odpowiedzieć, ale ja zrozumiałam tylko takie słowo, którego maluch 3,5 roku nie powinien znać... Zatrzymałam się z łaskotkami, przytrzymałam go nas sobą - "Co ty powiedziałeś?" Dopiero za drugim razem zrozumiałam: "To się tata wkur%!$%, że nie idę spać!"... bez komentarza... ;)
A wieczorem miał kąpiel z pianą - taką uwielbia - im więcej piany tym lepiej, więc już znam dokładny kąt, pod jakim należy lać wodę, aby piany było najwięcej i najlepszej jakości ;) Piany było dużo, choć wody mało... Został na chwilę sam i nagle ryk - poleciał do niego mąż, a po kilku chwilach wrócił mokry i zdaje mi relację: "Położył się na brzuchu, a gdy wstawał, uderzył się plecami o wylewkę kranu. Skórę zdarł do krwi, ale powiedziałem mu, że nie leci mu krew, bo i tak już ryczał. A potem, gdy tak stał w wannie - wiesz, ze łzami w oczach, a tej piany na nim trzy razy tyle co jest jego - powiedział: Tato! Chcę się przytulić..."

Re: Z życia wzięte

: czw 01 gru, 2011 20:57
autor: vitay007
Anna my z moim mężem płaczemy ze śmiechu hahahaha . Buziaki:)

Re: Z życia wzięte

: czw 01 gru, 2011 21:19
autor: helfajer
Anna_M pisze:... im więcej piany tym lepiej, więc już znam dokładny kąt, pod jakim należy lać wodę, aby piany było najwięcej i najlepszej jakości ;) ..."
A zdradzisz mi przepis na dobrą pianę :P

Re: Z życia wzięte

: pt 02 gru, 2011 08:43
autor: AleksandraKaczynska
hmmm... ja takiego lekarza zmieniłam... jak na drugiej wizycie znowu mi palnęła... "a ... taka mała dziewczynka... a kiedy to ona się tak zmutowała ?" - myślałam że to taki żart, ale jak...
a trzeciej wizycie: " no wie Pani... ja wszystko wiem o mukowiscydozie - dużo widziałam i leczyłam dzieci z mukowiscydozą!" to szybko się przepisałam :D
ale jak nie masz wyboru - to podrzucaj jej ulotki czy pismo mukowiscydoza i spróbuj się dogadać..
Nasz lekarz rodzinny tez jest konowałem który tylko ogląda się za spódniczkami - siedzi w oknie i co do ładniejszej gwiżdże :D (dosłownie!) - ale do niego nie chodzimy - bo mamy super pediatrę

Re: Z życia wzięte

: pt 02 gru, 2011 12:29
autor: AleksandraKaczynska
Hmmm... u nas Asia przedwczoraj - oczywiście w naszym łóżku :D obok Zuzi - my z mężem...no... na krawędziach :) obudziła nas w środku śpiewem... zaśpiewała przez sen... idealnie ... cztery słonie :D a na jawie słowa się jej mylą...:D

Re: Z życia wzięte

: czw 08 gru, 2011 22:50
autor: Anna_M
helfajer pisze:A zdradzisz mi przepis na dobrą pianę :P
Hmmm... Dla mojego syna, o skomplikowana sprawa - odpowiedni płyn, temperatura i ilość wody, szybkość kąt... ;-)
Ale jak dla Ciebie, to piana jest banalnie łatwa... Duży kufel i świeże piwo... ;-P

Re: Z życia wzięte

: sob 31 gru, 2011 09:20
autor: AleksandraKaczynska
Rano... pobudka w wykonaniu Asi - znowu mnie skopała... :) i na cały głos krzyknęła: "nie chcę być reniferem - TO NUDNE!"
skąd się jej to wzięło ?! może bo troszkę śniegu spadło w nocy :D

Re: Z życia wzięte

: sob 31 gru, 2011 12:36
autor: matissa
Fajne :)

Re: Z życia wzięte

: pt 06 sty, 2012 21:17
autor: kiniajil
no niestety BeataW z takimi zachowaniami musimy się spotykać, niestety. Pozdrawiam cieplutko.

Re: Z życia wzięte

: sob 07 sty, 2012 20:03
autor: AleksandraKaczynska
Asia jest, między innymi oczywiście, na etapie nauki robienia czyszczenia zatok zestawem Nasaline - taka wielka strzykawka. W kąpieli dzisiaj coś ją męczyło w nosku - wiadomo - suche powietrze - nic więcej - więc zamiast dłubać... wzięła strzykawkę zabawkę - ale działającą, napełniła ją wodą z kąpieli i siup... do noska... glut poszedł - troszkę za szybko to zrobiła więc i pociekło okiem i ... z dumą: Mama patrz ... sama!
Jak powiedziałam że lepiej żeby wzięła tą dużą i zrobiła solą fizjologiczną - to tylko mi odpowiedziała.: ale już zrobiłam... za "czy" dni , dobra?

Re: Z życia wzięte

: ndz 25 mar, 2012 09:45
autor: AleksandraKaczynska
Poranna rozmowa z Asią :
Mamo - czemu my jesteśmy dzieci a ty mama?
No bo wy musicie dorosnąć.
A czemu Zuzia i ja jesteśmy ciekawe?
Bo ten Świat jest ciekawy
PO chwili zastanowienia:
Ten świat jest dla mnie pełen brudów...
Włączyło mi się czerwone światełko i pytam czemu....Asia ostatnio widzi że ludzie rzucają śmieci na ulicę itp i się jej to nie podoba - bo - oczywiście - uczę ją żeby po sobie wyrzucała do śmieci i tym podobne...
a ona mi na to:
bo jak jem to są brudy i muszę myć ręce....

Re: Z życia wzięte

: ndz 25 mar, 2012 21:58
autor: danula
muszę się podzielić z moim najnowszym pomysłem na temat leczenia moich dzieci
do lekarza od muko najbliżej mam 80 km, do Rabki 500 km
a tak sobie myśle, że jeśli nasz lekarz rodzinny za bardzo sie nie angazuje w nasze sprawy
to chce fajną pulmonoloszkę w to wkręcić, na razie jestemy umówieni na wtorek
ona była na wykładach u dr Pogorzelskiego i mówiła,że niby każdy pulmonolog musi przejśc przez Rabkę (o!!!)
mówiła też,że od nas będzie się uczyć, bo nie zna się na mukowiscydozie (o!!!)
żeby ją w to wkręcić zamówię dla niej i może tez dla lek.rodzinnego ostatni numer Mukowiscydozy z PTWM i jakieś archiwalne
..............cały czas czuje,że to nasze leczenie jak za muśnięciem tylko ....
fakt jedziemy do lekarza od muko ale to jest w danej chwili a na codzień sami się borykamy z chorobą
wszędzie daleko a do tej pulmonoloszki raptem 7 km
dobrze,że ta infolinia i można porozmawiac z dr Pogorzelskim, na razie nas uspokaja ,że sobie sami poradzimy ,że to infekcja wirusowa -zobaczymy
jeszcze sobie myslałam,ze jak ta pulmonoloszka by tak porozmawiała z dr Pogorzelskim to lepiej wytłumaczy nasze problemy ,jak to lekarz z lekarzem
a tak całą zimę był spokój , a tu masz na wiosnę mamy takie problemy :-|

Re: Z życia wzięte

: śr 04 lip, 2012 22:29
autor: Anna_M
Aleksander za miesiąc ma 4 latka. Od września idzie do przedszkola. Ekscytuje się tym tak, że ciągle o tym mówi, pyta kiedy pójdzie, zapewnia, że musi iść do przedszkola, bo tam czekają na niego jego (przyszli) koledzy. Jak byli z tatą na dniach otwartych (2 dni po godzince) i pierwszego dnia przedszkolanka poprosiła o przedstawianie się, to Aleks bez krępacji wstał i powiedział: "Jestem Aleksik Przedszkolak ...(nazwisko)". A że potem, gdy coś wyjaśniała teatralnym szeptem zapytał tatę: "Tato, a kiedy ta pani przestanie gadać?" - to nic dziwnego, że był jedynym dzieckiem rozpoznanym drugiego dnia ;)
Ale po kilku dniach stwierdził: "Wiesz mamo, ja już niedługo nie będę przedszkolakiem. Ja będę szkolakiem!"

Re: Z życia wzięte

: wt 11 wrz, 2012 07:57
autor: Mama Gosi
Ona, koleżankom w pracy:
Wczoraj wybrałam się na imprezę z moimi koleżankami. Powiedziałam mojemu mężowi, że wrócę o północy. 'Obiecuję Ci kochanie, nie wrócę ani minuty później' - powiedziałam i wybyłam. Ale impreza była cudowna! Drinki, balety, znów drinki, znów balety i jeszcze więcej drinków, było tak fajnie, że zapomniałam o godzinie... Kiedy wróciłam do domu była 3 nad ranem. Wchodzę do domu, po cichutku otwierając drzwi, a tu słyszę tą wściekłą kukułkę w zegarze jak zakukała 3 razy. Kiedy się zorientowałam, że mój mąż się obudzi przy tym kukaniu, dokończyłam sama kukać jeszcze 9 razy... Byłam z siebie bardzo dumna i zadowolona, że chociaż pijana w cztery dupy, nagle taki dobry pomysł przyszedł mi do głowy - po prostu uniknęłam awantury z mężem...! Szybciutko położyłam się do łożka, myśląc jaka to ja jestem inteligenta! Ha!!!
On, po powrocie z pracy, podczas kolacji, zapytał:
- O której wróciłaś z imprezy? - O samiutkiej północy, tak jak Ci obiecałam. On od razu nic nie powiedział, nawet nie wyglądał na podejrzliwego. Oh, jak dobrze, jestem uratowana... - pomyślała i prawie otarła pot z czoła. On po chwili spojrzał na Nią serio, mówiąc: - Wiesz, musimy zmienić ten Nasz zegar z kukułką. Zbladła ze strachu, ale pyta pokornym głosem: - Taaaak? A dlaczego, kochanie? A On na to: - Widzisz, dziś w nocy, kukułka zakukała 3 razy, potem - nie wiem jak to zrobiła - krzyknęła 'O [OCENZUROWANO]!', znów zakukała 4 razy, zwymiotowała w korytarzu, zakukała jeszcze 3 razy i padła na podłogę ze śmiechu, kuknęła jeszcze raz, nadepnęła na kota i rozwaliła stolik w salonie a potem powaliła się koło mnie, zakukała ostatni raz, puściła głośnego bąka i zaczęła chrapać...

Re: Z życia wzięte

: wt 11 wrz, 2012 09:20
autor: AleksandraKaczynska
to się przydarzyło znajomym: - serio
dziecko ma czytana książeczkę na noc - zawsze tą samą....od już chyba roku - nic innego nie chce
mama w końcu się zbuntowała i mówi do męża żeby sam poczytał dziecku bo ona się porzyga jak będzie musiała raz jeszcze czytać to samo.
dziecko wszystko usłyszało :lol:
więc następnego wieczoru podeszło do mamy i mówi: masz mama, rzygaj i czytaj!

Re: Z życia wzięte

: pt 14 wrz, 2012 21:46
autor: pestka
a teraz z serii nie wiadomo śmiać się czy płakać.
otóż dziś byłam u lekarza po leki, a że mojego nie było dali mnie do innego, wchodzę i już na wstępie słyszę, a po co pani tyle leków? na co ja spokojnie, że choruję na mukowiscydozę itd. na co ona że powinno być zaświadczenie, mówię że jest (bo ona oczywiście nawet nie raczyła jeszcze karty otworzyć i spojrzeć, a tam wszystkie od specjalistów druczki powypisywane). Patrzy, a tam na jednym zaświadczeniu symbol E 84 w rozpoznaniu i mówi do mnie, że ona to nie wie co to,
na co ja jej że to właśnie symbol muko, ale przecież może sprawdzić, wiec stwierdziła że sprawdzi, po czym słyszę:
"ale to przecież zwłóknienie torbielowate, a nie mukowiscydoza" w tym momencie ręce mi opadły.

pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie:)

Re: Z życia wzięte

: sob 15 wrz, 2012 09:42
autor: Polo-Żubr
Pestka, wypij 2 wściekłe psy i uśmiechnij się, ludzie potrafią zaskakiwać ;)

Re: Z życia wzięte

: sob 15 wrz, 2012 22:03
autor: Anna_M
Aleksander ma ulubioną maskotkę - psa, z którym śpi i który ma magiczną moc odpędzania wszystkich koszmarów i straszydeł. I to działa, bo chociaż wieczorami boi się iść do ciemnego pokoju, to z pieskiem sam w ciemnym pokoju zasypia. Dzisiaj rozmawialiśmy o maskotkach i bał się, że wyrzucimy pieska jak inne (zepsute) zabawki. Powiedziałam mu, że nie wyrzucimy pieska. Na pewno. Maskotek z magiczną mocą się nie wyrzuca. I że ja jak byłam taka mała jak on - nie miałam pieska, ale miałam królika i ten królik nadal jest w sypialni (jest i dzieci go widują, bo stoi na komódce) i nadal ma magiczną moc. Na to Aleks:
Ale jak już będziesz starsza i taka duża jak tata (!), to go wyrzucimy. Bo on będzie zepsuty. Wypadną mu włosy i oczko wyskoczy na takiej sprężynce...
Nie wiem co mnie bardziej trafiło - wizja mnie rosnącej (jeszcze) do wymiarów Darka... czy zobrazowana gestykulacją wizja wypadającego futra i wyskakującego i kołyszącego się na sprężynie oka mojej byłej przytulanki. Ale minę musiałam mieć nieciekawą, bo mój syn zreflektował się i dodał.
Ha ha. Mamuś nie martw się! Ja tylko tak żartowałem! Nie wyrzucimy Twojego króliczka. Nawet jak mu oko wyskoczy.

Re: Z życia wzięte

: sob 15 wrz, 2012 22:06
autor: Anna_M
pestka pisze: "ale to przecież zwłóknienie torbielowate, a nie mukowiscydoza" w tym momencie ręce mi opadły.
Wypijmy za naszych wspaniałych, wykształconych, inteligentnych i empatycznych lekarzy! :piwo: