Mukowiscydoza a szkoła - Stwórzmy Razem poradnik

Jak się opekować chorymi na mukowiscydozę, jakie problemy podczas tej opieki występują, jak można sobie taką opiekę ułatwić.
marcin ml
Aktywista
Posty: 572
Rejestracja: pn 18 cze, 2007 11:38
Lokalizacja: Kraków

Mukowiscydoza a szkoła - Stwórzmy Razem poradnik

Post autor: marcin ml » pn 16 lip, 2007 15:28

W związku z trwającymi wakacjami szkolnymi i zbliżającym się nowym rokiem szkolnym, oraz w odpowiedzi na liczne e-maile z zapytaniami dotyczące podobnych kwestii

Fundacja MATIO zaprasza do wymiany doświadczeń między rodzicami na temat szkoły i uczęszczania do niej przez chore dziecko, poniżej kilka pyań i kwestii. Katalog pytań i odpowiedzi jest otwarty, zapraszamy do dyskusjii.


Co lepsze:
idywidualny to nauczania czy zbiorcza klasa?

klasa integracyjna czy "normalna" ?

jak zachęcić dziecko do nawiązywania przyjaźni i integracją z klasą pomimo indywidualnego toku nauczania?

czy wytłumaczyć w klasie chorobę?

jak sprawić by dziecko było pełnoprawnym uczniem ? , było częścią swojej szkoły i klasy ?, miało kolegów i koleżanki

jak daleko liceum? czy zapisać je do liceum? co z dojazdami, zwłaszcza dłuższymi

jak dalego gimnazjum?

czy puszczać dziecko same na wycieczki i do szkoły?

zawsze być przy dziecku? aby było niesamodzielne

Zapraszamy do dyskusji i wymiany doświadczeń. Możliwe, że macie Państwo inne pytania i kwestie do dyskusji.

Niech dzięki tej dyskusji zostanie stworzony krótki poradnik (kilka -kilkanaście punktów ) który będzie można umieścić na stronie internetowej i w kwartalniku. Razem stwórzmy na tym forum taki poradnik a Fundacja postara się wtrącić swoje specjalistyczne uwagi w trakcie tej dyskusji, ukierunkować dyskusję na najważniejsze kwestie oraz opublikować efekty tej dyskusji.

Wszyscy jesteście Państwo członkami tej wspólnoty jak i Fundacja MATIO, razem stwórzmy pierwszy taki poradnik. Razem wpływajmy na życie naszej wspólnoty.
:-D :-D :-D :-D

Pozdrawiam
Fundacja MATIO

ele.meller
Aktywista
Posty: 309
Rejestracja: ndz 12 lut, 2006 18:16
Lokalizacja: DąbrowaChełmińska

Post autor: ele.meller » ndz 02 wrz, 2007 21:07

xxxx

ANNA KONOWADA
Aktywista
Posty: 202
Rejestracja: pn 11 paź, 2004 12:06
Lokalizacja: Sierpc
Kontakt:

Post autor: ANNA KONOWADA » czw 06 wrz, 2007 11:53

Panie Marcinie a może z powyższych pytań dałoby radę stworzyć ankietę, wtedy chyba chętniej każdy z użytkowników forum by udzialał odpowiedzi??

Ja chciałabym , żeby moja córka (w tej chwili klasa "0" - "normalna") chodziła do klasy integracyjnej ( mniej dzieci, mniej infekcji i dodatkowa pani wspomagająca, która pomoże w razie zaległości), poza tym dodatkowo w gorszych okresach można by wspomóc edukację nauczaniem indywidualnym,żeby nie robić dużych zaległości w nauce. Gdy będzie starsza i bardziej samodzielna na pewno pozwolę jej samej decydować w tej sprawie:)

-czy wytłumaczyć w klasie chorobę?
nie wiadomo co lepsze mówić czy nie mówić o chorobie?? Mieszkamy w małym mieście i myślę, że gdy nie powiemy o chorobie to ludzie będą sobie sami snuć opowieści wymyślone powstałe z plotek i niedomówień , więc chyba lepiej powiedzieć...


czy puszczać dziecko same na wycieczki ?
to pytanie mnie przeraża...
gdy wycieczka jest jednodniowa to wszystko można w jakiś sposób pogodzić (inhalacje, drenaż itp), gorsza sytuacja gdy wycieczka jest kilkudniowa...co wtedy??? nie wiem, nie potrafię odpowiedzieć...
Co Wy rodzice robicie w takich przypadkach???

pomóżmy w tworzeniu takiego PORADNIKA :) to wszystko dla nas i dla naszych dzieci.
pozdrawiam serdecznie

asia325
Aktywista
Posty: 384
Rejestracja: śr 16 maja, 2007 11:46
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Post autor: asia325 » czw 06 wrz, 2007 16:21

ANNA KONOWADA pisze:Panie Marcinie a może z powyższych pytań dałoby radę stworzyć ankietę, wtedy chyba chętniej każdy z użytkowników forum by udzialał odpowiedzi??
Zgadzam się, ankieta dużo by pomogła

ele.meller
Aktywista
Posty: 309
Rejestracja: ndz 12 lut, 2006 18:16
Lokalizacja: DąbrowaChełmińska

Post autor: ele.meller » sob 08 wrz, 2007 01:01

witam.Tak sie składa ,ze juz opisałam lecz jednak wpis niezaistniał niewiem dlaczego ale mysle ,ze moze niebyłam zalogowana.Podoba mi sie pomysł z ankieta .Ja terz zadawałam pytania odnosnie toku nauczania i forum było mało aktywne ale wiele mi pomogły wypowiedzi abym mogła ja podjac decyzje wraz z dzieckiem.........................................................................................Wybrałam nauczanie normalne a i syn tego chciał gdyz wazny dla niego był kontakt z uczniami.Mój wniosek brzmi tak ,ze indiwidualne tak ale gdy jest potrzeba aby nadrobił program z powodu luk w wiedzy.aby przyjazn istniała to syn zapraszał kolegów aby pomogli w nauce razem przy komputerze czy inne zajecia.utrzymuje kontakty w taki sposób ,ze dzwoni i pyta czy moze przyjechac po zeszyty.pozwalałam na zajecia grupowe ,które to nauczyciel wyznaczał a w taki sposób poznawał i kolezanki i motywacje do nauki.Zapraszanie na grila,urodziny czy inne zabawy./Czy wytłumaczyc chorobe ,mysle ,ze osoby zainteresowane,które pytaja nalerzy ogólnie wytłumaczyc z jakiego powodu niebył w szkole oraz to ,ze ma ustalony harmonogram dnia odnosnie zabiegów.Gdy juz teraz sa swiadomi tego ,ze wojtek musi zrobic inhalacje juz nikogo niedziwi i traktowany jest jak zdrowy człowiek.Cwiczy dla zdrowia i chce miec siłownie gdyz narazie to cwiczy na precie i pierscieniami od kół ale to cieszy i koledzy terz z tego korzystaja....dziecko mysle ,ze ma prawo do własnego zdania i niech sie zapisuje do kół zainteresowania po południu.A to łaczy i jest kontakt z uczniami./Jak daleko liceum?Ja pozwoliłam aby sm dokonał wyboru oraz aby był swiadomy tego ,ze harmonogram dnia sie zmieni a przedewszystkim wczesne wstawanie.no i pózne powroty.fajnie by było gdyby miał przenosny inhalator to i mój niepokój byłby mniejszy.Chodzi o pulmozyne.Mysle ,ze odległosc ma znaczenie gdyz nalerzy jednak zaplanowac zabiegi.dobry byłby internat jesli jest sprzzet do oklepania drenazu.Licealista to juz dorosły człowiek i moze sam zadbac o swoje zdrowie gdy ma do tego warunki./Do gimnazium syn chodził 1,4 km.pieszo ale o dziwo chetnie.Jak powiada gdy go bierze to wracał do domu i łózko.Niedzwonił aby po niego wyjechac.mówi ja chce byc zdrowy./Czy puszczac samo na wycieczke?jak najbardziej bo integruje.Jesli na dłuzej to brał inhalator w plecak a wychowawce czy kolege poprosiłam o oklepanie.Wracał zadowolony.ostatnie pytanie jest wazne.Mam przekonanie ,ze nalerzy parasol ochronny powoli zamykac aby mogło samo funkcjonowac w srodowisku.Nadopiekunczosc niejest zdrowa i mysle ,ze okalecza i niepozwala na istnienie i podejmowanie decyzji uczniowi aby poznawał zycie w uni europejskiej i bycia odpowiedzialnym za samego siebie.Wojtek rozpoczoł nauke w lo- integracyjnym.Jest zadowolony ,poznał juz nowych kolegów bładził po miescie ale sam załatwia ksiazki i zaswiadczenia jak i bilet miesieczny.Jestem puki co dumna z niego ale i wielka ulga ,ze mam wiecej wolnego czasu .Uwielbia spedzac czas wolny z kolezanka ma swoje zdanie i wie o tym ,ze aby byc zdrowym nalerzy dbac o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne.[/quote][/code]

maga
Aktywista
Posty: 748
Rejestracja: ndz 09 sty, 2005 18:12
Lokalizacja: Kwidzyn
Kontakt:

Post autor: maga » wt 11 wrz, 2007 10:13

Moja córka narazie w 5 latkach ale

1. SZKOŁA uważam, ze nasze dzieci muszą, żyć normalnie, powinny chodzic do przedszkola, szkoły razem z rówieśnikami. Nauczanie indywidualne tylko wtedy gdy naprawdę nie ma innego wyjścia. Dla mnie idealna byłaby szkoła prywatna bo mało dzieci w klasach ale wiadomo - czesne jak na moją kieszeń za wysokie. Myslę, że dziecko pójdzie do integracyjnej własnie dlatego, że jest tam mniej dzieci (max 20), są 2 panie, które przy dobrej współpracy pomogą w nadrobieniu zaległości.

2. CHOROBA W szkole o chorobie dziecka myślę, ze początkowo będa wiedziały tylko Panie a potem wszystko zalezy od sytuacji. Decyzję o tym, czy o chorobie maja wiedziec dzieci podejmnie moje dziecko. Uważam, ze dzieciom nie jest to do niczego potrzebne. Jeżeli pojawią się jakieś pytania rodziców oczywiście wszystko im wyjaśnię, ale nie będę się wyrywać. Teraz w przedszkolu też o chorobie wiedza tylko panie, ani dzieci ani ich rodzice nie sa "wtajemniczeni" - jak narazie nikt o nic nie pyta.

3. Z pk. widzenia matki jeszcze "nie w temacie" - chciałabym aby dziecko miało szkołę w miarę blisko, aby dojazdy nie zabierały mu zbyt duzo czasu, bo nasze dzieci i tak maja go mało. Ale oczywiście o tym zadecyduje córka.

4. Jeżeli chodzi o drogę do szkoły to nie widzę związku z samodzielnym puszczaniem a chorobą.

5. Szkolne wycieczki - no na to niestety nie mam pomysłu. Jednodniowe ok, ale dłuższe? To niestety już przerasta moje wizjonerstwo :-)

6. Jestem za tym aby nasze dzieci były samodzielne, czasami to trudne bo zwykle jesteśmy nadopiekuńcze, ale chciałabym :)

marcin ml
Aktywista
Posty: 572
Rejestracja: pn 18 cze, 2007 11:38
Lokalizacja: Kraków

odp

Post autor: marcin ml » śr 12 wrz, 2007 11:18

każdy rodzic ma inne podejście i indywidualny sposób kontaktu ze szkołą i wychowaniem,
są osoby "nadopiekuńcze" i sa osoby, które wypracowały sobie nowe standardy w stosunku do wychowania dziecka i szkoły,
dlatego warto aby wszyscy dzielili się swoimi doświadczeniami,

a rola fundacji to dodać do tych uwag swoich kilka uwag, zebrać to i jakoś rozpowszechnić te Państwa doświadczenia, jak ktoś ma jakiś fajny pomysł to warto aby inni rodzice z tego korzystali

już w tych kilku postach widać jakieś pomysły

pozdrawiam

agab51
Aktywista
Posty: 55
Rejestracja: śr 24 mar, 2004 20:26
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: agab51 » wt 18 wrz, 2007 21:43

Wszystko przed nami, ale spróbuję odpowiedzieć na te pytania.

Przedszkole okazało się faltstart'em, o szkole jeszcze nie myślę.
ale
wraz z wiekiem dziecka, i rozwojem choroby, zmienia się moje nastawienie do tego tematu.
wcześniej nawet nie wyobrażałam sobie indywidualnego nauczania. bardzo chciałam normalności a teraz wiem, że dziecko będzie mieć indywidualne, a w chwilach lepszego samopoczucia będzie mogło chodzić do szkoły.
teraz nauczanie indywidualne postrzegam jako pewnego rodzaju szansę, by dziecko mogło (pomimo wszystko) rozwijać się, edukować.

Jeśli już, to normalna klasa, w normalnej szkole. Nie widzę powodu, dla którego mam dowozić dziecko do innego miasta. Klas integracyjnych nie ma znów tak wiele, nie są w każdej szkole, a często nie spełniają swojej roli, np. jest niski poziom nauki.
2 panie nauczycielki i mniejsza grupa dzieci- dla mnie to nie są argumenty. Wolę, by dziecko siedziało w ławce z koleżanką z sąsiedztwa, żeby szkoła była blisko.

Dziecko chodząc do szkoły blisko miejsca zamieszkania, i siedząc w ławce z koleżanką z sąsiedztwa, może po południu spotykać się z tą sama koleżanką na wspólnej zabawie. Może poprosić o przyniesienie lekcji.
Pomimo gorszego stanu, i pomimo indywidualnego nauczania, dziecko może uczestniczyć w życiu szkolnym, kwestia tylko zorganizowania tego.
np. Jak zrezygnowałyśmy z przedszkola, nadal to woziłam córkę do przedszkola na spotkanie Mikołajem, na bal maskowy, albo na występy teatru.

Jeśli dziecko chce powiedzieć swoim koleżankom i kolegom, że jest chore, to niech powie, decyzja powinna należeć do dziecka, ale nauczyciel bezwględnie powinien wiedzieć. I to należy do rodziców. Przede wszystkim dlatego, by nauczyciel wiedział, co zrobić, gdy dziecko gorzej poczuje się, i żeby nie bał się naszego dziecka.
Jeśli dziecko ma spożywać posiłki w placówce, to opiekun powinien wiedzieć coś odnośnie enzymów, jaka dawka, do czego, i dlaczego są podawane te enzymy. Jeśli potrzebne są inhalacje, czy drenaż, to również należy wyjaśnić. Nawet jeśli dziecko jest samodzielne, i samo sobie radzi.

Ja do przedszkola zaniosłam kartkę z informacjami o chorobie zanim zaczęły się zajęcia, żeby opiekunki mogły się zapoznać z tym na spokojnie.
Rodzicom na zebraniu powiedziałam w dwóch zdaniach: "Moje dziecko choruje na mukowiscydozę, ma kaszel, to normalne w tej chorobie, i łyka dużo leków, ale nie jest to choroba, którą można się zarazić".
Nie wdawałam się w żadne szczegóły.
Nie wiem, czy rodzice potem szukali dalszych informacji na ten temat, mnie już o nic nie pytano, ale tez nie szeptano za plecami, że kaszlące dziecko przyprowadzam.

Moim zdaniem szkołę należy wybrać jak najbliższą miejsca zamieszkania. Gimnazjum, liceum, hmm, myślę, że w tym wieku dziecko już powinno uczestniczyć w podejmowaniu decyzji, jaka szkoła.

Wycieczki- nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, nie potrafię sobie tego wyobrazić. Zwłaszcza jeśli chodzi o dłuższe wyjazdy. Może rozwiązaniem byłoby uczestnictwo rodzica w wyjeździe?- często nauczyciele proszę o pomoc rodziców w zorganizowaniu i uczestnictwo w wyjazdach dzieci.

Trzeba wspierać dziecko w samodzielności, ale nic na siłę.
Jeśli dziecku potrzebna jest stała obecność rodzica, to ja ją zapewniam. Teraz nawet nie wyobrażam sobie zostawić dziecka samego na oddziale. Nie chodzi o nadopiekuńczość, ale o zwykłe dopilnowanie, żeby potem nie odbiło się to na samopoczuciu dziecka.

Ale oczywiście na randkę z dzieckiem chodzić nie będę :mruga:

maga
Aktywista
Posty: 748
Rejestracja: ndz 09 sty, 2005 18:12
Lokalizacja: Kwidzyn
Kontakt:

Post autor: maga » śr 19 wrz, 2007 09:57

Zastanawia mnie skąd informacja, ze szkoły integracyjne sa na niższym poziomie? Nie pierwszy raz już czytam taką opinię pisaną ZAWSZE przez mamy, które nie mają tam dizeci. W moim mieście, szkoła integracyjna (podstawowa) ma najwyższy poziom w mieście a przy tym najlepiej wyposażone sale.
Pozdrawiam
Magda

ANNA KONOWADA
Aktywista
Posty: 202
Rejestracja: pn 11 paź, 2004 12:06
Lokalizacja: Sierpc
Kontakt:

Post autor: ANNA KONOWADA » śr 19 wrz, 2007 21:35

Dziś jestem po rozmowie z psychologiem, pedagogiem i dyrektorką przedszkola i wszystkie zgodnie stwierdziły , że klasa integracyjna byłaby jak najbardziej wskazana przy chorobie jaką jest mukowiscydoza.
Zgadzam sie z magą - klasa integracyjna to nie jest klasa specjalna (dla dzieci opóźnionych umysłowo), gdzie poziom nauczania był niższy.
Ja osobiście staram się by stworzono w szkole, do której będzie chodzić Wiktoria, klasę integracyjną i mam nadzieję, że się to uda :)

ANNA KONOWADA
Aktywista
Posty: 202
Rejestracja: pn 11 paź, 2004 12:06
Lokalizacja: Sierpc
Kontakt:

http://www.from.okay.pl/goral/downstrona/klasa.htm

Post autor: ANNA KONOWADA » śr 19 wrz, 2007 21:40

Klasa integracyjna



Każdy okres, etap rozwoju odgrywa niewątpliwie istotną rolę w życiu człowieka. W każdym z nich dokonuje się wiele zmian, tworzą się nowe elementy tej niesamowicie skomplikowanej maszyny jaką jest człowiek. W całym tym cyklu ma swoje wyznaczone miejsce młodszy wiek szkolny. Czas bardzo ważny w życiu młodego człowieka, gdyż od tego jaki poziom umiejętności i wiadomości zostanie przez niego osiągnięty, zależy w dużym stopniu dalszy jego rozwój. Ciekawość otaczającego świata i chęć poznania coraz to nowych zjawisk, kieruje aktywność dziecka na uczenie się. Nauka szkolna w tym okresie staje się najważniejszym zadaniem, punktem wyjścia dla młodego człowieka. Szkoła dla dziecka jest tajemniczym, początkowo wymarzonym miejscem. Pragnie je poznać, dotknąć ale często spotyka je masa zasad, zbyt wysokich wymagań, oczekiwań. Jednak „potrzeba wymagania od dziecka niepełnosprawnego pewnego poziomu dojrzałości do rozpoczęcia nauki w szkole normalnej nie ulega wątpliwości, natomiast pojawia się problem czy dla osiągnięcia tej dojrzałości u dziecka korzystniejsze jest wychowanie go w izolacji, czy w integracji z innymi dziećmi w jego wieku. Wydaje się że nawet dla usprawnienia dziecka w tych czynnościach, których opanowanie sprawia mu szczególne trudności, korzystniejsze jest wychowanie dziecka od wczesnych faz rozwoju w integracji społecznej z dziećmi pełnosprawnymi.”[1][33] Wśród wielu rodziców, pedagogów, polityków zajmujących systemem edukacji panuje przekonanie, „że tyko jak najwcześniejsza integracja dzieci zdrowych i niepełnosprawnych może odpowiednio przygotować jednych i drugich do życia w społeczeństwie.”[2][34] „Również z punktu widzenia całokształtu efektów rewalidacji dziecka osiągniętych w sferze jego rozwoju motorycznego, intelektualnego i emocjonalno - społecznego korzystne jest jak najwcześniejsze włączenie go w środowisko naturalne rówieśników pełnosprawnych. Ponadto łatwiej jest kształtować prawidłowe stosunki między dziećmi sprawnymi
i niepełnosprawnymi, gdy przebywają one razem od wczesnych faz rozwojowych, niż w fazach późniejszych, w których często te stosunki w wyniku wzajemnego poznania się dzieci w naturalnych kontaktach socjalizujących są już nieprawidłowe i wymagają przekształcania. Podobny pogląd prezentuje R. Volker, który pisze: „podczas, gdy nie jest łatwo zmienić poglądy i nastawienie ludzi dorosłych, faktem jest, ze dzieci w wieku przedszkolnym i dzieci pierwszych klas szkoły podstawowej są o wiele bardziej podatne na społeczną integrację”[1][35].Służyć temu mają przedszkolne oddziały i klasy szkolne zwane „integracyjnymi” Formy te umożliwiają osiągnięcie społecznej integracji dzieci i młodzieży i są tworzone zgodnie z Zarządzeniem Nr 29 Ministerstwa Edukacji Narodowej z dnia 4 października 1994 roku. W zarządzeniu tym ustalono zasady organizowania opieki nad uczniami niepełnosprawnymi, ich kształcenia w ogólnodostępnych i integracyjnych przedszkolach, szkołach i placówkach oraz organizacji kształcenia specjalnego. Ponadto paragraf 9 tego zarządzenia mówi: „W ogólnodostępnych szkołach i placówkach publicznych mogą być organizowane oddziały integracyjne. Oddziały integracyjne organizuje się w celu umożliwienia uczniom niepełnosprawnym zdobycia wiedzy i umiejętności na miarę ich możliwości w warunkach przedszkola i szkoły ogólnodostępnych. Liczba uczniów w oddziale integracyjnym powinna wynosić od 15 do 20, w tym od 3 do 5 uczniów niepełnosprawnych”[2][36]. Wspólna edukacja dzieci pełnosprawnych i dzieci specjalnej troski jest możliwa i zawsze przynosi obustronne korzyści – zarówno w sferze wychowawczej, jak i dydaktycznej. Dzięki niej dzieci niepełnosprawne zostaną przygotowane do samodzielności, samostanowienia o sobie i zniesienia ograniczeń spowodowanych swoją niepełnosprawności”[3][37].

Do najważniejszych celów klas integracyjnych należą:

- stworzenie każdemu dziecku optymalnych warunków rozwoju w sferze procesów poznawczych i intelektualnych, w sferze emocjonalno społecznej, w sferze psychologicznej, w zakresie sprawności manualnej;

– wykształcenie u wszystkich dzieci postaw tolerancji, akceptacji, szacunku, wrażliwości, serdeczności, gotowości służenia pomocą;

- przeciwdziałanie istniejącym w społeczeństwie tendencjom do izolacji osób niepełnosprawnych;

- zdobycie nowych i cennych doświadczeń i umiejętności.

Dzieci niepełnosprawne, które uczą się w szkołach z pełnosprawnymi rówieśnikami, w większym stopniu rozwijają swoje społeczne i zawodowe umiejętności, które są potrzebne w codziennym życiu i na rynku pracy. Nauka w tej samej klasie jest nie tylko korzystna dla dzieci niepełnosprawnych, ale także dla ich pełnosprawnych kolegów. Pozwala im lepiej rozumieć, że osoby z niepełnosprawnością mają prawo do pełnego uczestnictwa i równości w społeczeństwie. Szkolnictwo integracyjne jest więc najskuteczniejszym środkiem budowania solidarności między dziećmi o specjalnych potrzebach i ich rówieśnikami”[1][38].

Integracyjne oddziały przedszkolne i szkolne „dały dzieciom niepełnosprawnym szansę wzrastania wśród zdrowych rówieśników, a dzieciom pełnosprawnym – szansę poznania swoich niepełnosprawnych kolegów, nawiązania z nimi kontaktów i więzi koleżeńskich oraz uczenia się udzielania im pomocy”[2][39]. Wczesna integracja społeczna dzieci niepełnosprawnych z dziećmi pełnosprawnymi stwarza dla rozwoju dzieci obu tych grup korzystne sytuacje wspierające ich wzajemne ustosunkowania i umiejętności zgodnego współżycia i współdziałania”[3][40]. Istnienie klasach integracyjnych stwarza naturalne możliwości spotkania się dzieci zdrowych i niepełnosprawnych. Dzięki tym kontaktom poznają się one wzajemnie, uczą się postrzegać drugą osobę – może nieco inną – jako równego sobie człowieka. Im wcześniej spotykają się w bezpośrednim kontakcie, tym łatwiej i naturalniej nauczą się urzeczywistniać we wzajemnych relacjach autentyczne partnerstwo.

Edukacja integracyjna jest problemem dla całego środowiska. Jednak izolowanie dziecka specjalnego, odseparowanie go od zdrowych kolegów, od masowej edukacji i szkoły powszechnej jest postępowaniem niesłusznym i w dzisiejszej rzeczywistości niepożądanym. Integracja to proces długotrwały, narażony na różne niepowodzenia oraz zastoje. Jednak występujące trudności nie powinny zniechęcać do dalszych działań. Należy się też liczyć
z faktem, iż kontakt z dziećmi niepełnosprawnymi nie zawsze będzie budził postawy pozytywne. Niekiedy w wyniku przeciążenia, mogą wystąpić postawy negatywne. Dlatego należy najwcześniej wyrabiać w dzieciach odpowiednie postawy, nastawienia, przekonania. W wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym ważnym i stabilizującym czynnikiem powinno być współżycie dzieci pełno- i niepełnosprawnych, które powinno się wspierać i rozwijać. Edukacja integracyjna jest ideą słuszną, przyszłościową, ale wymaga odpowiedzialności, gruntownej wiedzy, określonych warunków i postaw. Podstawą tego procesu jest człowiek – dziecko uwikłane w relacje ze świtem, rozwijające problemy, dylematy, trudności. Za edukacją integracyjną przemawiają naturalne środowisko rodzinne oraz naturalne środowisko szkolne”[1][41].


Kontakty interpersonalne - stosunki społeczne



W integracji społecznej uczniów dużą rolę odgrywają stosunki interpersonalne
z rówieśnikami. Obiektywne stosunki, w które uczniowie zmuszeni są wchodzić w procesie uczenia się i innych rodzajów działalności w szkole, odzwierciedlaj się i przejawiają w subiektywnym, jednostkowym aspekcie ich przeżyć i zachowań. Stosunki interpersonalne mają wiec zawsze indywidualny i subiektywny wymiar. Określane są niekiedy jako stosunki osobiste”[2][42]. W wieku dzieciństwa i młodości najczęściej nazywane są stosunkami koleżeńskimi i przyjacielskimi”[3][43]. „Ważną rolę odgrywa w nich więź emocjonalna kształtująca się między poszczególnymi dziećmi. Ich treść i zakres ulega przemianom w procesie rozwoju dziecka. W każdej fazie rozwojowej odgrywają one jednak dojrzałą rolę w kształtowaniu się jego osobowości. Dzięki stosunkom interpersonalnym dziecko uczy się rozumieć inne osoby, kształtuje własną samoocenę i zaspokaja potrzeby psychiczne. Stosunki interpersonalne mają również znaczenie dla uspołecznienia dziecka gdyż w ich przebiegu opanowuje ono umiejętności zachowania się wobec innych osób i kształtuje wobec nich swoje postawy. Stosunki te rozwijają się najwcześniej w formalnych i nieformalnych grupach rówieśniczych. W wieku szkolnym grupa rówieśnicza staje się dla dziecka obok rodziny podstawowym środowiskiem wychowawczym. Szczególną rolę w rozwoju psychospołecznym dziecka w wieku szkolnym pełni grupa rówieśnicza klasy, do której ono uczęszcza”[4][44].
Szkoła jako miejsce osobistych sukcesów i porażek związanych między innymi
z powodzeniem bądź niepowodzeniem w nauce oraz z przebiegiem kontaktów społecznych, odgrywa niewątpliwie dużą rolę w rozwoju osobowości dzieci i młodzieży szkolnej. Wstępując do szkoły, dziecko wchodzi w szerokie środowisko społeczne.

W młodszym wieku szkolnym liczy się coraz bardziej z opinią grupy, zależy mu na tym by do jakiejś należeć. W okresie dorastania coraz większego znaczenia nabiera potrzeba przebywania w grupie rówieśniczej. Grupa rówieśnicza zaspokaja w tym okresie potrzebę uznania, bezpieczeństwa i akceptacji. Jedną z grup społecznych jest klasa szkolna, która występuje jako zespół składający się z uczniów wzajemnie na siebie oddziałujących, które różnią się zajmowanymi w nim pozycjami i rolami oraz mają wspólny system wartości i norm regulujących ich zachowanie w istotnych dla klasy sprawach. W tradycyjnej klasie życie społeczne uczniów kształtuje się przypadkowo i żywiołowo. Powstaje układ stosunków i działań determinowanych przez wzory i normy nie zawsze zbieżne ze wzorem dobrego ucznia. W układzie tym tworzy się w sposób żywiołowy swoista hierarchia społeczna. Powstaje elita oraz tak zwany margines składający się z uczniów odrzuconych
i niepopularnych.

Ze względu na powiązania poszczególnych osób z resztą grupy możemy mówić o kilku kategoriach jej członków. Dorota Ekier-Grabowska wyróżnia pięć takich kategorii:

1. Dzieci akceptowane - są to osoby, które cieszą się uznaniem. W badaniach socjometrycznych za akceptowane uważa się dziecko, które uzyskuje dużo wyborów pozytywnych. Dzieci takie są atrakcyjnym partnerem w różnorodnych interakcjach na terenie szkoły, znajdują się w centrum życia szkoły. W wielu sprawach mają decydujący głos.
2. Dzieci przeciętnie akceptowane - są raczej lubiane, ale nie zajmują ważnych miejsc w strukturze grupy.
3. Dzieci o statusie niezrównoważonym - polaryzujące opinie grupy. Część uczniów lubi je, a część przeciwnie. Sytuacja taka nie jest korzystna dla funkcjonowania dziecka. Z jednej strony często jest ono nagradzane uznaniem, z drugiej często karane odtrąceniem.
4. Dzieci izolowane - funkcjonują na marginesie życia klasy. W badaniach socjometrycznych nie uzyskują one wyborów pozytywnych ani negatywnych. Członkowie grupy nie okazują takim jednostkom sympatii, traktują je obojętnie, nie liczą się w grupie.
5. Dzieci odrzucone – są przedmiotem jawnie deklarowanej niechęci grupy. Klasa ich nie lubi i nie uznaje. Inni uczniowie unikają kontaktów z nimi. W badaniach dzieci takie nie uzyskują wyborów pozytywnych, natomiast otrzymują dużo wyborów negatywnych. Uczniowie odrzuceni zwykle znajdują się w konflikcie z grupą, zachowanie ich odbiega od ogólnie przyjętych norm, czasem starają się zwrócić na siebie uwagę innych poprzez popisywanie się.
Dzieci izolowane i odrzucone można objąć wspólną nazwą - dzieci nieakceptowane. Izolacja może nastąpić na skutek tego, że dziecko jest nieśmiałe. niedostępne i samo nie nawiązuje kontaktu, lub jest nie lubiane ze względu na swoje zachowanie.
To czy dziecko zdobędzie popularność w danej grupie czy nie zależy częściowo od cech jego osobowości, częściowo od samej grupy. Poszukiwanie własnego miejsca w grupie jest jednym z wyrazów zdrowych tendencji rozwojowych, a trudności w przystosowaniu do rówieśników, szczególnie odrzucenie w pierwszych latach szkoły podstawowej jest zjawiskiem stałym, zapowiadającym inne trudności psychospołeczne w okresie dojrzewania i w życiu dorosłym takie jak: porzucenie szkoły, zachowania aspołeczne, przestępczość, psychopatologie.
Z tego względu wczesna ocena kompetencji społecznych uważana jest za sposób ujawniania jednostek zagrożonych i staje się punktem wyjścia do konstruowania programów interwencyjnych, których celem jest powstrzymanie przewidywanego biegu rozwoju tych dzieci. Przy czym kompetencja społeczna oznacza, opanowanie niezbędnych umiejętności pozwalających uzyskać u innych ludzi pożądane efekty w sytuacjach społecznych. W tym pojęciu obok profesjonalnych mieszczą się także codzienne umiejętności społeczne, których brak prowadzi do niepowodzeń w zdobywaniu przyjaciół partnerów i niepowodzeń
w ustanawianiu relacji kooperacyjnych, spostrzeganie wielu sytuacji jako sprawiających trudności, albo będących źródłem lęku.

Znaczącą rolę w likwidowaniu niewłaściwych postaw jednej grupy dzieci wobec drugiej w klasie odgrywa wychowawca. Powinien on poznać układ stosunków jakie panują
w klasie i poprzez świadome i planowe działania pozwolić by grupa dostrzegła dziecko dotychczas nieakceptowane w korzystnej roli, zainteresowała się nim i spojrzała na nie życzliwiej i aby dzieci izolowane lub odrzucone poczuły się ważną częścią społeczności klasowej. Integracja zespołu klasowego, który dla wszystkich dzieci powinien być autentycznym, zintegrowany środowiskiem życia, aktywności i rozwoju”[1][45], gdzie działania indywidualne dzieci wkomponowane będą w poczynania grupy rówieśniczej. Nabiera to szczególnego znaczenia, gdy uświadamiamy sobie, iż „wszystko to, czego wymaga szkoła w zakresie zachowań i norm, dochodzi do ucznia poprzez specyficzne warunki życia w klasie…”. Bo właśnie „…tam bez przerwy, od początku do końca pobytu w szkole przebiegają istotne interakcje, tam odbywa się gra o prestiż, o znaczenie, o wpływ na innych, o zachowanie własnej twarzy, o podmiotowość. Tam właśnie można przećwiczyć kierowanie innymi, podporządkowanie, decydowanie, manipulowanie i bycie manipulowanym. Tam można poćwiczyć szybkość reakcji. Tam można znaleźć poklask dla własnych inicjatyw. Tam toczy się gra przygotowująca do życia – tego prawdziwego, już po szkole…”[1]

Beata
Aktywista
Posty: 94
Rejestracja: ndz 06 lut, 2005 00:45

Post autor: Beata » śr 19 wrz, 2007 22:28

Moja córka chodzi do klasy integracyjnej [klasa 1]. Jestem bardzo zadowolona. Dziecko przeszczęśliwe.
Tak się złożyło ,że to moja szkoła rejonowa :lol: . Lepiej nie mogłam wybrać.
Poziom nauczania z pewnością nie jest zaniżony.

agab51
Aktywista
Posty: 55
Rejestracja: śr 24 mar, 2004 20:26
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Post autor: agab51 » czw 20 wrz, 2007 08:45

Moja odpowiedź o szkole integracyjnej wynika z tego, co zaobserwowałam w swojej okolicy- klasy integracyjne są w mieście, ale już w mojej miejscowości takich nie ma.
Nie widzę powodu, dla którego miałabym tracić czas, którego i tak wciąż nam brakuje, i paliwo na dojazdy = pieniądze, których też brakuje, a które mogę przeznaczyć na odżywki, leki itd, żeby córkę dowozić do daleko położonej szkoły, za to z klasą integracyjną.
Idea powstawania klas integracyjnych jest piękna, ale jak to w życiu bywa: z rozmów z rodzicami niestety wynikało, że klasy, w stosunku do klas nieintegracyjnych w tej samej szkole, mają niższy poziom nauczania. I, choć mnie to dziwiło, to najbardziej dzieci zdrowe tracą na takim układzie i dlatego (m.in.) tych klas nie powstaje zbyt wiele. Bo rodzice dzieci zdrowych muszą wyrazić zgodę na zapisanie dziecka do integracyjnej klasy i nie zawsze są chętni.

Ja nie chcę się wymądrzać, nie o to tu chodzi, nie chcę naskakiwać na klasy integracyjne, które z pewnością są szansą na edukację dla wielu dzieci. Nie miałam tez zamiaru nikogo obrażać.
I nie posądzajcie mnie o uprzedzenia, w końcu o moje dziecko tez chodzi, prawda?

Jestem zdecydowaną zwolenniczką zapisywania dzieci
niepełnosprawnych, które mogą sobie same radzić, do szkół zwykłych.
Nasze dzieci mogą, i powinny, uzyskać pomoc w zwykłej szkole, i już.
(w sensie NIE W PEŁNI SPRAWNE, co nie jest żadnym obraźliwym określeniem, a jedynie przedstawia, że dziecko ma pewne ograniczenia)

JA po prostu wybiorę dla córki szkołę miejscową, normalną, w której ja uczyłam się, do której też poślę swoją zdrową córkę.
Jeśli w naszej miejscowej szkole utworzą klasę integracyjną, to pewnie córka właśnie do takiej będzie uczęszczać, ale póki co nie mam w pobliżu takiej klasy.

maga
Aktywista
Posty: 748
Rejestracja: ndz 09 sty, 2005 18:12
Lokalizacja: Kwidzyn
Kontakt:

Post autor: maga » czw 20 wrz, 2007 09:18

Zobacz Aga - teraz piszesz, zę gdybyś miała taką klasę "pod nosem" to bys tam posłała Ewcię, a wyżej, że klasy integracyjne sa na niższym poziomie i że dzieci niepełnosprawne powinny uczyc się w "normalnej" szkole.
Wydaje mi się, że takie marne opinie o klasach integracyjnych tworza właśnie rodzice, któzy nigdy nie mieli z takimi szkołam do czynienia. W miom mieśice jak juz pisałam, szkoła podstawowa w której większość to klasy integracyjne jest na bardzo wysokim poziomie. U nas aby ZDROWE dziecko dostało się do takiej klasy trzeba nie rzadko miec znajomości. U nas szkoły integracyjne nadal kojarzą się z UPOŚLEDZENIEM UMYSŁOWYM i sami rodzice to utrwalają. Na szcżęscie w moim mieście SZKOŁA INTEGRACYJNA jest uważana za PRESTIŻOWĄ i nikt się o niej negatywnie nie wypowiada.
Pozdrawiam serdecznie.

Ps.
Mam nadzieję, ze cię Agusia nie uraziłam :-) Uściski dla Ewci.

dramu
Aktywista
Posty: 907
Rejestracja: czw 12 paź, 2006 21:27
Lokalizacja: Wielkopolska

Post autor: dramu » pn 03 mar, 2008 19:13

Strasznie narzekałam na "zerówkę" bo jak córce przyznano godziny to już nie mogła odwiedzać koleżanki w przedszkolu , mimo też dobrego zdrowia .
Teraz w 1 klasie chodzi do klasy B , czyli późniejsza na godzinę najczęściej 10.00 do 15.00 i jest to dla niej idealne.Teraz na czas zimowy ma przyznane nauczanie indywidualne ale jak jest zdrowa to chodzi z klasą.
Klasa nie jest żadną klasą integracyjną itp., u nas w pobliżu nie ma takiej a z drugiej strony musiałaby dojeżdżać ok.10 km np. do szkoły specjalnej.
W szkole jeśli chodzi o żywienie to bierze ze sobą oczywiście Kreon (panie w szkole przypominają córce o jego braniu, ale ona jest dość samodzielna) i ma kanapkę, Nutridrink, obiad szkolny, dostają też mleczko czekoladowe i ewent, małe kieszonkowe na małe co nieco.
Przychodząc do domu od razu ma Pulmozyme i obiadek domowy jak ma ochotę.

maga
Aktywista
Posty: 748
Rejestracja: ndz 09 sty, 2005 18:12
Lokalizacja: Kwidzyn
Kontakt:

Re: Mukowiscydoza a szkoła - Stwórzmy Razem poradnik

Post autor: maga » pn 31 sie, 2009 16:57

Jutro pierwszy dzień Dominiki w szkole.. Właśnie czytam jaka byłam "mądra" 2 lata temu gdy szkoła była tak odległa.
W efekcie Dominika idzie do zwykłej "rejonówki", w klasie będzie 29 dzieci. Moje spojrzenie na szkoły integracyjne bardzo się przez ten czas zmieniło i nie zdecydowałam się, mimo iż klasy mniej liczne... Nadal nie zamierzam o chorobie dziecka informować ani dzieci ani rodziców. Dzieciom Dosia powie co będzie chciała a rodzicom powiem jak pojawią się pytania.Spojrzenie na indywidualne nadal mam to samo - mówię NIE zajęciom indywidualnym.. noo chyba, że zmusi nas do tego frekwencja..
Teraz siedzę i myślę co powiedzieć Pani bo coś wiedzieć musi.. Czasu pozostało niewiele a ja nic mądrego nie wymyśliłam.. A wrzesień już jutro...

Ps. Chyba zaczynam się denerwować :shock: :wink:
Dominika moje najukochańsze słoneczko :)

Obrazek

dramu
Aktywista
Posty: 907
Rejestracja: czw 12 paź, 2006 21:27
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Mukowiscydoza a szkoła - Stwórzmy Razem poradnik

Post autor: dramu » śr 02 wrz, 2009 22:23

Juz od dwóch tygoni przeżywałam rozpoczęcie roku szkolnego i widzę,że moja córka też. Cały czas goni program , zaczęło się od zerówki. Nauczanie indywidualne + zwykła szkoła fajna sprawa, tyle,że jak była zdrowa to miała 5 godzin więcej zajęć niż zdrowe dzieci. Nie mogłam się dogadać,że nauczanie ind.przyda się córce jak faktycznie musi siedzieć w domu podczas infekcji. W I i II klasie przez cały styczeń i luty przesiedziała w domu.Nawet jak już mogła a był czas infekcyjny albo za chwilę ferie nie było sensu ją puszczać.
Tak sobie jeden dzień liczyłam - córka miała w II klasie
5 godzin dodatkowych, w tygodniu
5 godzin przynajmniej zajmują jej inhalacje, oklepywanie itp. ( jak jest zdrowa)
czyli w najgorszym dniu ma 5 + 2 =7 !!! dodatkowych zajęć niż jej rówieśnicy

Dzisiaj rozmawiałam z Panią Pedagog i się mnie pytała czy załatwiłam już orzeczenie o nauczaniu i nie, po
1/ córka nie chce
2/ mam wizyte u specjalisty który mi wypisze zaśw. o potrzebie nauczania 7 grudnia!!!
(miały być zapisy na III kw. od 1 czerwca no i się zgłosiłam ale w międzyczasie się okazało ,że chyba NFZ coś zmienił i zapisy były juz od kwietnia od końca roku)

I tak córka rozpoczęła III klasę
Mam wiele obaw, jak na razie
może coś się zmieni
ale..........
dodam
byłam na spotkaniu w przedszkolu bo mój synuś własnie tam zaczął chodzić i mówiono o zagrożeniu wirusem świńskiej grypy i to mnie całkowicie już załamało :-(
Mama dwóch mukolinków córki lat 11,5 i synka - 1,5 roczku
i zdrowego synka - 6 latka

dramu
Aktywista
Posty: 907
Rejestracja: czw 12 paź, 2006 21:27
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Mukowiscydoza a szkoła - Stwórzmy Razem poradnik

Post autor: dramu » pn 23 lis, 2009 22:49

Mama dwóch mukolinków córki lat 11,5 i synka - 1,5 roczku
i zdrowego synka - 6 latka

asia325
Aktywista
Posty: 384
Rejestracja: śr 16 maja, 2007 11:46
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Re: Mukowiscydoza a szkoła - Stwórzmy Razem poradnik

Post autor: asia325 » śr 07 wrz, 2011 12:45

Czy jest taki poradnik?
Mama Asia
Ola 19.07.2005 - mój mały Mukolinek
Ala 19.08.2001

wiola77
Aktywista
Posty: 197
Rejestracja: czw 17 kwie, 2008 22:09

Re: Mukowiscydoza a szkoła - Stwórzmy Razem poradnik

Post autor: wiola77 » śr 07 wrz, 2011 16:36

Ja niestety nie znalazłam tego poradnika. U nas Kamil rozpoczął naukę w klasie pierwszej i jest ciężko; wychowawczyni zero zainteresowania Kamilem, tłumaczyliśmy kwestię połykania kreonu, obiecała go dopilnować jak na razie synek musi radzić sobie sam: albo zje kanapkę bez kreonu (dziś mu się kapsułka przykleiła nie zdążył otworzyć butelki z piciem,więc wszystko wypluł) albo połknie kreon a nie zdąży zjeść kanapki; obiadów na razie nie je w szkole, ale od października będzie musiał, więc pewnie jeszcze gorzej będzie to wyglądać;
jeśli chodzi o higienę w szkole to porażka, w łazienkach mydła, papieru toaletowego, ręczników papierowych brak;
na dodatek Kamil zrobił się bardzo wrażliwy i nieśmiały w kontaktach z rówieśnikami, jest zaskoczony agresją innych dzieci, doszło do tego ,że musimy go namawiać, aby się nie bał i oddał jak go ktoś uderzy; z małego urwisa wyrósł na zbyt grzeczne dziecko

ODPOWIEDZ